Ostatnia szansa Trumpa – Czy Pence odmieni wynik wyborów 6 stycznia?

Foto: screenshot z “60 Minutes”, YouTube

Kolegium Elektorów formalnie wybrało Bidena na kolejnego prezydenta Stanów Zjednoczonych 14 grudnia, kiedy to elektorzy każdego stanu publicznie oddali swoje oficjalne głosy. Nie można odwrócić tych głosów, a 6 stycznia Izba i Senat spotkają się, aby je policzyć. Zgodnie z 12. poprawką, Mike Pence jest konstytucyjnie zobligowany do przewodniczenia wspólnej sesji Kongresu, która wykona to zadanie.

W środę Trump podał dalej na Twitterze teorię jednego ze swoich zwolenników, wzywając Pence’a do odrzucenia certyfikacji głosów z Arizony, Georgii, Michigan, Nevady, Pensylwanii i Wisconsin, twierdząc, że te stany nie „otrzymały konstytucyjnie dopuszczalnej listy wyborców”.

Na nieszczęście dla Trumpa, eksperci prawni twierdzą, że Pence nie ma absolutnie żadnych uprawnień, aby zapobiec ratyfikacji głosów w kolegium elektorów. Konstytucja stanowi, że Pence „powinien w obecności Senatu i Izby Reprezentantów otworzyć wszystkie certyfikaty, a następnie głosy powinny zostać zliczone”. „Powinien” w przepisie jest nakazem imperatywnym, jednoznacznie wymagającym zakończenia aktu, czyniąc rolę Pence’a jedynie ceremonialnym. Nie ma tu żadnej wzmianki o możliwości zablokowania liczenia tych głosów.

Jed Shugerman, profesor prawa na uniwersytecie Fordham Law School, na swoim Twitterze napisał:

Tłumaczenie: Otrzymuję zapytania od ludzi martwiących się, że Pence zablokuje wygraną kolegium elektorów Biden, kiedy będzie przewodniczył Senatowi 6 stycznia. Nie martwcie się. Ani 12. poprawka, ani ordynacja wyborcza nie dają mu takiej władzy. Dwunasta poprawka wyznacza jedynie przewodniczącego Senatu (wiceprzewodniczącego) do „otwarcia wszystkich certyfikatów”. Ale potem używa strony biernej: „głosy zostaną wtedy policzone”. W domyśle tego, że Kongres liczy. Ustawa o liczeniu wyborów zawiera bardziej szczegółowe informacje na temat procesu liczenia.

Takie analizy prawne nie pozbawiają wielu zwolenników Trumpa nadziei na odmianę ostatecznego wyniku wyborów. No cóż, 6 stycznia, a szczególnie 20 stycznia (data inauguracji kolejnego prezydenta USA), ostatecznie rozwieje wszelkie wątpliwości.

Leave comment

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.